Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.
02 IV 2014

Rozmieszczenie wojsk NATO w Polsce to spekulacje

  • pobierz pdf
  • drukuj
  • zmniejsz czcionkę
  • rozmiar pierwotny
  • powiększ czcionkę
Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak w Radiu ZET powiedział, że Polska nie zwróciła się do NATO z wnioskiem o rozmieszczenie wojsk w Polsce. – Takiej propozycji i takiego wniosku do NATO nie było. To są spekulacje, ponieważ była tylko wypowiedź ministra Radosława Sikorskiego na konferencji prasowej. To nie była formalna propozycja - mówił szef MON w rozmowie z Moniką Olejnik.
Rozmieszczenie wojsk NATO w Polsce to spekulacje - zdjęcie
Fot. mjr R.Siemaszko/DPI MON

Monika Olejnik: Czy to będzie bolesne dla Rosjan, zawieszenie współpracy NATO, wojskowej między NATO a Rosją?

Tomasz Siemoniak: To decyzja bardziej symboliczna, bo nigdy ta współpraca nie była jakoś specjalnie szeroka i głęboka. Polska nie współpracowała w ogóle wojskowo z Rosją, więc tutaj, w naszym przypadku w ogóle nie ma o czym mówić, dobrze, że taka decyzja zapada.

Monika Olejnik: Dwie brygady NATO miały być w Polsce, to marzenie ministra Sikorskiego, złożyliśmy takie zapotrzebowanie?

Tomasz Siemoniak: Nie, za wcześnie jest aby mówić o jakichkolwiek szczegółach, NATO wczoraj zobowiązało swoją strukturę wojskową do przygotowania pewnego projektu, jak NATO powinno być obecne we wschodniej Europie i dopiero za kilka miesięcy będzie można mówić, jakie decyzje zapadną. Na razie o jakiś konkretach nie można nic powiedzieć.

Monika Olejnik: Czyli nie złożyliśmy zapotrzebowania na 10 tysięcy żołnierzy?

Tomasz Siemoniak: Nie, minister Sikorski wyraźnie powiedział, że byłby szczęśliwy gdyby tak było, wszyscy jesteśmy za większą obecnością Stanów Zjednoczonych i NATO w Polsce, ale o żadnych szczegółach w tym momencie nie można mówić.

Monika Olejnik: A czy są protesty Holandii i Niemców, bo czytam, że Niemcy i Holendrzy protestują, nie chcą żeby dziesięć tysięcy żołnierzy stacjonowało w Polsce?

Tomasz Siemoniak: Ja myślę, że to są spekulacje, ponieważ była to jedynie wypowiedź ministra Sikorskiego na konferencji prasowej, to nie była jakakolwiek formalna propozycja, więc nie sądzę żeby ktokolwiek do niej się miał odnosić, sądzę, że to są takie luźne, dziennikarskie dywagacje.

Monika Olejnik: „Daily Telegraph” o tym pisze, że Polska zwróciła się we wtorek do NATO o rozmieszczenie 10 tysięcy żołnierzy.

Tomasz Siemoniak: Nie, nie zwróciła się Polska do NATO, jak mówię, minister Sikorski mówił tylko i wyłącznie o tym na konferencji prasowej, że byłby szczęśliwy. Takiej propozycji, takiego wniosku do NATO nie było.

Monika Olejnik: A czy zaskoczony pan jest słowami ministra spraw zagranicznych Niemiec, który mówi, że nie wyobraża sobie Ukrainy, że nie chce żeby Ukraina była w NATO.

Tomasz Siemoniak: Przede wszystkim trzeba słuchać samych Ukraińców w tej sprawie i myślę, że zanim ktokolwiek tutaj wygłosi jakąś opinię, no to powinniśmy się wsłuchać co oni sami mówią. Zwrócę uwagę, że jeszcze rok temu, gdy badano opinię publiczną na Ukrainie wcale nie było przewagi chętnych do tego żeby wstępować do NATO, więc myślę różne są głowy, sekretarz generalny NATO mówi o otwarciu na europejskie demokracje, ministrowie mówią o ostrożności, poczekajmy aż sami Ukraińcy powiedzą i wytyczą sobie drogę na przyszłość.

Monika Olejnik: No tak, ale dla bezpieczeństwa tej części Europy lepiej by było, gdyby Ukraina była w NATO, dla nas, na przykład?

Tomasz Siemoniak: Na pewno rozszerzanie Unii Europejskiej i Sojuszu jest w interesie Polski. Natomiast, jak mówię, tutaj nie potrzeba jakiś zbyt pośpiesznych deklaracji, niech sami Ukraińcy podejmą decyzje.

Monika Olejnik: No tak, ale gdyby Ukraina była w NATO, gdyby coś takiego się zdarzyło, jak teraz, to NATO by musiało militarnie zareagować, prawda?

Tomasz Siemoniak: Dlatego, jak mówię, tutaj trzeba ostrożnie do takich deklaracji podchodzić. Widać, że gwarancje NATO mają swoje znaczenie, zostały one mocno potwierdzone w ciągu ostatnich tygodni, dotyczą one członków NATO, więc NATO rozszerzając się, a przecież już pomijając Ukrainę jest kilka aspirujących państw do Sojuszu, musi brać pod uwagę to, czy jest w stanie obronić, czy to jest w interesie NATO i czy będzie gotowe do takich decyzji. Więc to jest sojusz, gdzie wszyscy muszą się zgodzić na przyjęcie nowego członka właśnie z tego powodu, właśnie odpowiedzialności za bezpieczeństwo.

Monika Olejnik: No, ale czy my byśmy chcieli żeby Ukraina, Gruzja była w NATO, kiedyś chcieliśmy żeby Gruzja była w NATO.

Tomasz Siemoniak: Na szczycie w Bukareszcie kilka lat temu taką możliwość stworzono. Gruzja ambitnie zmierza, właśnie stara się tutaj i uczestniczyć w misji w Afganistanie, w siłach odpowiedzi na to, Ukraina zrezygnowała z tej drogi jakiś czas temu. Zobaczymy, no droga do NATO nie jest szybka i nie jest łatwa, ale otwarte drzwi są dla wszystkich europejskich demokracji i to wczoraj wyraźnie sekretarz generalny NATO powiedział.

Monika Olejnik: Czy polskie dzieci pójdą 1 września do szkoły, panie ministrze?

Tomasz Siemoniak: Tak.

Monika Olejnik: Bo pan premier się obawia tego, mówił, pytanie jest takie czy pójdą 1 września do szkoły.

Tomasz Siemoniak: Ja myślę, że słuchałem jakby na własne uszy tego wystąpienia premiera i jego intencją w moim odczuciu było zwrócenie uwagi na to, że świat nie jest taki sam, jak kilka miesięcy temu i coś, co wydawało się niemożliwe jeszcze rok, czy pięć lat temu, to znaczy najazd jednego państwa na drugie się wydarzyło, więc myślę, że też nastroje Polaków, mam okazję też spotykać ludzi przez ostatnie tygodnie na ulicy, którzy pytają właśnie o takie rzeczy zupełnie fundamentalne, więc myślę, że premier dobrze wyraził pewną obawę o co chodzi w tym wszystkim.

Monika Olejnik: No właśnie, ale premier nas straszy, czy będzie wojna panie ministrze, czy to, że Rosjanie stoją u granic Ukrainy świadczy tylko o tym, że stoją tak symbolicznie, czy chcą czegoś więcej?

Tomasz Siemoniak: Nikt tego nie wie, co zrobią Rosjanie, przynajmniej na zachodzie, są gotowi do tego żeby wkroczyć na Ukrainę, są gotowi do tego żeby się wycofać. Mają te oddziały na granicy i wbrew tym opiniom, które się pojawiały wcale ich liczba się nie redukuje, to nie jest normalna sytuacja, kiedy jedno państwo na drugie wywiera presję obecnością licznych oddziałów wojskowych na granicy.

Monika Olejnik: A czy dobrze się stało, że prezydent Obama powiedział, że nawet jeżeli Rosjanie wkroczą na Ukrainę, to NATO nie będzie interweniowało, militarnie.

Tomasz Siemoniak: Prezydent Obama wyraził to, co jest zapisane w traktacie północnoatlantyckim, to znaczy kto jest w NATO ma gwarancje bezpieczeństwa ze strony Sojuszu i Stanów Zjednoczonych, a kto nie jest, jest w innej sytuacji. Wydaje mi się, że straszyć, potrząsać szablą można tylko wtedy, kiedy jest się zdeterminowanym użyć. Sądzę, że prezydent Obama bardzo odpowiedzialnie tutaj zakreślił pewne granice działania i widać, że Stany Zjednoczone przez ostatnie tygodnie są niesłychanie aktywne i wobec Rosji i wobec Ukrainy i także w Sojuszu.

Monika Olejnik: Tak, ale chyba widać, że też i Ameryka i świat się pogodził z tym, że Krym został odebrany Ukrainie, i że wojsku ukraińskiemu zostały odebrane, odebrany został sprzęt wojskowe.

Tomasz Siemoniak: No to są...

Monika Olejnik: Odebrany, skradziony po prostu.

Tomasz Siemoniak: No to są fakty dokonane, których świat nie zaakceptował i pewnie nigdy nie zaakceptuje. Natomiast są to pewne realia, no które świat widzi.

Monika Olejnik: Ale to nie jest już warunek sine qua non, że będziemy rozmawiać jeżeli oddacie Krym, tak, to już chyba się świat pogodził z tym, że Krym...

Tomasz Siemoniak: Nie my tu jesteśmy od stawiania warunków. My staramy się kształtować stanowisko i NATO i Unii Europejskiej, natomiast myślę, że byłoby to niestosowne, gdybyśmy my jakieś tutaj warunki komukolwiek w tej sytuacji stawiali.

Monika Olejnik: No, ale jak to niestosowne, jesteśmy członkiem NATO, jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, Ukraina jest naszym sąsiadem...

Tomasz Siemoniak: To wszystko prawda, dlatego reakcje NATO i Unii Europejskiej są, jak myślę, dość klarowne i twarde. Sądzę, że nikt jeszcze kilka tygodni temu się nie spodziewał, że te reakcje będą tak wyraźne. Natomiast mówię o tym, że jeżeli Stany Zjednoczone nie stawiają takiego warunku, że nie będą rozmawiały z Rosją jeśli Rosja nie odda Krymu, tylko rozmawiają, to tym bardziej my tutaj nie jesteśmy od tego żeby takie warunki w tym momencie wysuwać. Ja zresztą często słyszę takie porównania do prezydenta Reagana czy Margaret Thatcher, przecież oni też po stanie wojennym w Polsce nie rozpoczęli wojny, rozpoczęli długotrwały proces, który doprowadził do upadku Związku Radzieckiego. Myślę, że te działania, które zapowiedział prezydent Obama, to co NATO teraz planuje, to są właśnie takie działania, które w długim okresie będą stanowiły bardzo mocną odpowiedź dla Rosji i bardzo dotkliwą.

Monika Olejnik: No tak, ale chyba jednak nie można tego porównywać, bo wprowadzenie stanu wojennego, a odebranie kawałka ziemi, dużego kawałka ziemi jakiemuś krajowi to są nieporównywalne rzeczy.

Tomasz Siemoniak: No tak, ale pytanie...

Monika Olejnik: To można porównać do 38 roku, a nie do stanu wojennego.

Tomasz Siemoniak: Do różnych zdarzeń z przeszłości można to porównywać i historia nigdy się dwa razy nie powtarza, nigdy sytuacja nie jest taka sama, ważne, że społeczność międzynarodowa, to widać też i po głosowaniu w ONZ nie akceptuje tego, co się wydarzyło i na pewno będzie dążyć do tego żeby ten fakt dokonany nie został zaakceptowany.

Monika Olejnik: Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak i Monika Olejnik, www.radiozet.pl

Monika Olejnik: Panie ministrze, a my nie przewidujemy obecności naszych wojsk na terenie Ukrainy, jesteśmy dalej w internecie.

Tomasz Siemoniak: Od lat współpracujemy z Ukrainą, program ćwiczeń realizujemy już wspólnie od 15 lat, także z innymi państwami NATO, Ukraina jest członkiem programu partnerstwo dla pokoju, więc nie sądzę żeby jakimkolwiek życzeniem Ukrainy, w którymkolwiek momencie była obecność obcych wojsk.

Monika Olejnik:  Pytam o to, dlatego że wczoraj premier na konferencji powiedział, że nie przewidujemy manewrów naszych żołnierzy na Ukrainie.

Tomasz Siemoniak: Premier tak powiedział i takie są dokładnie nasze plany. Ja myślę, że wspólne ćwiczenia to nie jest to czego w tej chwili ukraińskiej armii najbardziej potrzeba. Ćwiczymy razem od 15 lat i widać w jakim stanie jest dzisiaj ukraińska armia. Tej armii potrzeba reform, potrzeba doposażenia, potrzeba współpracy z zachodem, a nie ćwiczeń, które się za dwa tygodnie odbędą, bo one absolutnie niczego nie przynoszą. Podobnie podchodzą inni sojusznicy. Sądzę, że ukraińskie władze dobrze to rozumieją.

Monika Olejnik: Ale broń lekką, na przykład chcieliby Ukraińcy, prosił o to premier Jaceniuk, Amerykanie się nie zgodzili.

Tomasz Siemoniak: Z tego, co wiem ukraińskiej armii nie brakuje broni lekkiej, nie brakuje broni...

Monika Olejnik: Ale to mówi premier.

Tomasz Siemoniak: Ona jest, no ale to też są spekulacje dziennikarskie. Nie mówił nigdzie publicznie, uważnie śledzę wypowiedzi ukraińskich przedstawicieli, też jesteśmy przecież z nimi w kontakcie, nigdzie publicznie nie powiedział, że potrzebuje broni lekkiej, ciężkiej, czy jakiejkolwiek innej. Wydaje mi, że ofertą dla Ukrainy jest ściślejsza współpraca wojskowa, ale współpraca długofalowa, a nie takie doraźne działania, które niczego nie zmienią. Jasne też jest to, że Stany Zjednoczone nie chcą być wciągane w taki sposób w ten konflikt. No cóż by dało to, gdyby wysłać tysiąc karabinów, czy właśnie jakąś część sprzętu, to sytuacji by w ogóle nie zmieniało, by doprowadziło do zaostrzenia konfliktu. Myślę, że Ukraińcy to też dobrze rozumieją.

Monika Olejnik: Czy sądzi pan, że prezydentowi Putinowi wystarczy Krym?

Tomasz Siemoniak: Wielu analityków na zachodzie i przedstawiciele służb specjalnych się zastanawia nad takim profilem psychologicznym prezydenta Rosji, co mu wystarcza, a co mu nie wystarcza. Ja sądzę, że to, co prezydent Rosji powiedział w swoim orędziu po aneksji Krymu, nakreśla program groźny dla reszty świata, bo mówi o tym, że wszędzie tam, gdzie są ludzie mówiący po rosyjsku, tam Rosja rości sobie jakieś prawo do działania czy interwencji. Myślę, że ponieważ  w wielu państwach otaczających Rosją są ludzie mówiący po rosyjsku, czyli mniejszości rosyjskie, te państwa mogą się poczuć zagrożone. Taka doktryna rażąco się sprzeciwia prawu międzynarodowemu, bo proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby wszyscy zaczęli tak podchodzić. I to rzeczywiście już jest bliskie temu, co pani redaktor przywołała wcześniej, 38 rokowi, to znaczy prawie do ochrony własnej mniejszości w innym kraju. Mniejszość rosyjska wcale na Krymie się źle nie czuła, nie była prześladowana, miałem okazję, pewnie teraz długo już nie będę miał takiej okazji, być na Krymie z wizytą u ministra obrony Ukrainy we wrześniu zeszłego roku, najmniejszych śladów jakiegokolwiek prześladowania czy dyskryminacji Rosjan, czy mniejszości rosyjskiej tam nie dostrzegłem, wręcz przeciwnie.

Monika Olejnik: Kradzież sprzętu wojskowego to jest po prostu coś niebywałego, Rosjanie pozdejmowali emblematy ukraińskie i sprzęt się stał ich, łodzie podwodne.

Tomasz Siemoniak: To jest oczywiście oburzające, bo nawet w kategoriach takich, jak aneksja Krymu podjęta przez władze rosyjskie, ona nie dawała ani moralnego, ani formalnego prawa do tego żeby własność państwa ukraińskiego zagarnąć, a te okręty niewątpliwie takowym były. Myślę, że i tutaj słyszałem taką wypowiedź ministra obrony Rosji, że część tego sprzętu będzie zwrócona, bo wydaje mi się, że oczywiście aneksja Krymu przekroczyła wszelkie granice, ale to już było rzeczywiście no, znaczy kierowane taką, ja to tak odebrałem jako wolę upokorzenia, czy poniżenia Ukrainy i Ukraińców.

Monika Olejnik: To co zrobił Putin to było barbarzyństwo, ale z drugiej strony obudziło NATO, prawda.

Tomasz Siemoniak: Zdecydowanie tak.

Monika Olejnik: Coś się też, to ciężkie, ospałe NATO nagle...

Tomasz Siemoniak: Tak, ja to namacalnie to jakby widzę wszystko, bo od dwóch i pół roku uczestniczę w różnych spotkaniach natowskich, naradach, gdzie my zawsze mówiliśmy nie zapominajcie o zagrożeniu ze wschodu, nie zapominajcie o tym, że NATO musi nie tylko myśleć o Afganistanie, Somalii i innych ważnych miejscach.

Monika Olejnik: Syrii...

Tomasz Siemoniak: Syrii, ale też musi pamiętać o tym po co powstało i że te tradycyjne zagrożenia nie zniknęły. Jeszcze kilka miesięcy temu było spotkanie rady NATO - Rosja, w październiku, był minister obrony Rosji, rozdał wszystkim hełmy pomalowane w kwiaty, była mowa o ćwiczeniach „Zapad”, mniejszych niż poprzednie, więc wydawało się, że ten sen jest już wtedy bardzo głęboki i głosy, także moje, które jakby wskazywały, że nie jest tak różowo, czy głosy Polski w różnych gremiach, no były przyjmowane jako tradycyjne lęki naszej części Europy. Dzisiaj wszyscy zobaczyli, że - to marna satysfakcja, wolelibyśmy nie mieć racji, ale że mieliśmy rację i w związku z tym seria różnych działań, ja myślę, że i w krótkim i długim okresie dotkliwych dla Rosji, bo Rosja będzie teraz uważając NATO zawsze za swojego głównego przeciwnika...

Monika Olejnik: Wroga...

Tomasz Siemoniak: Będzie zmuszona do tego, aby zwiększyć swój wysiłek w zawiązku z tym, że NATO zaczęło znowu widzieć w działaniach Rosji zagrożenia.

Monika Olejnik: A jakie kolory miały te hełmy, w kwiaty?

Tomasz Siemoniak: No, hełmy miały takie kolory, jak to mają hełmy, takie ciemno-brązowe...

Monika Olejnik: Nie, ale chodziło mi o kwiaty.

Tomasz Siemoniak: A kwiaty były wielokolorowe, to tak jak jakieś dzieci kwiaty, zresztą to był zestaw składający się z hełmu, menażki i manierki, menażkę wystawiłem na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i za godną cenę została zakupiona. Ale był to taki gest, no trochę zabawny, ale tak jakby pokazujący, że już Rosja i NATO to jest pewne porozumienie i pokój. Widać tak nie było.

Monika Olejnik: Prawo i Sprawiedliwość mówi, że teraz dopiero rząd Donalda Tuska i Donald Tusk dostrzegł zagrożenie, przez wiele lat PiS mówiło o tym, dopiero po aneksji Krymu nastąpiło przebudzenie się też rządu i wejście w buty Jarosława Kaczyńskiego.

Tomasz Siemoniak: To nieprawda. Chcę powiedzieć, że no po pierwsze od takich fundamentalnych faktów, jak 1,95 PKB przeznaczone na obronność.

Monika Olejnik: A to zawsze jest niezmienne od lat, każdy rząd tyle przeznaczał.

Tomasz Siemoniak: Tak, ale zwracam uwagę na decyzje podjęte w ciągu ostatniego dwóch i pół roku, na czasami nawet to jakoś wytykano, ale dość cykliczną obecność premiera i prezydenta w jednostkach wojskowych, na program, który premier ogłosił, program odstraszania w czerwcu zeszłego roku, tak zwane „polskie kły”, gdzie była mowa o konkretnych przedsięwzięciach, więc wydaje mi się, że ten zarzut nie jest trafny, dlatego że od lat staramy się robić bardzo dużo dla spraw obronności w Polsce i od lat, co można jakby udokumentować wypowiedziami, staramy się, aby NATO pamiętało o tradycyjnych zagrożeniach.

Monika Olejnik: Nie, to jest mowa o tym, że dopiero teraz Donald Tusk ujrzał prawdziwą twarz Władimira Putina, o to chodzi.

Tomasz Siemoniak: No, ale to dlaczego by zgłaszał program „polskie kły” rok temu, przecież nie mówiliśmy o zagrożeniu...

Monika Olejnik: Widział już kły, tak, Władimira Putina.

Tomasz Siemoniak: No widział ten, widział te zagrożenia, więc sądzę, że przecież nie myśleliśmy o zagrożeniu ze strony nie wiem Korei Północnej, tylko myśleliśmy właśnie o tym tradycyjnym kierunku zagrożeń. I proszę myślę słuchacze są w stanie prześledzić różne wypowiedzi premiera, prezydenta, także moje z ostatnich dwóch lat i będą wyraźnie widzieli, że nigdy nie mówiliśmy, że już jest spokojnie i że tak naprawdę NATO i Polska powinny się zająć stabilizacją pokoju w Afryce, czy gdzieś na odległych kontynentach.

Monika Olejnik: PiS chce żeby komisja sejmowa uczciła pamięć generała Błasika, bo to jest jeden z najwybitniejszych dowódców. Nie jest pan posłem...

Tomasz Siemoniak: Nie, nie jestem posłem.

Monika Olejnik: Ale czy chciałby pan żeby była taka uchwała? Czy generał zasługuje na taką uchwałę?

Tomasz Siemoniak: W wojsku, nie chcę mówić o tym, to jest sprawa sejmu i posłów, jak oni do tego podejdą, chcę powiedzieć, że tak, po pierwsze mój poprzednik, minister obrony Bogdan Klich zrobił bardzo dużo, aby odciąć się od tego raportu MAK i od tych posądzeń, wskazując na osobę gen. Błasika, jako osobę wybitnego dowódcy, który zginął w tej katastrofie. Chcę też powiedzieć, że w wojsku, w ministerstwie robimy bardzo dużo, aby uczcić pamięć wszystkich tych żołnierzy, także byłych ministrów obrony narodowej, bo dwóch byłych ministrów zginęło w katastrofie smoleńskiej na różne sposoby, są tablice, są uroczystości, zawsze też w rocznicę katastrofy i w święto Wojska Polskiego są składane kwiaty na ich grobach, także wydaje mi się, że tutaj, że jest to taki trochę ruch polityczny. Ja uważam, że tutaj akurat ministerstwo obrony i wojsko zachowują się jakby bardzo dobrze, jeśli chodzi o pamięć o tych, którzy zginęli w katastrofie.

Monika Olejnik: A, ale co pan odpowie na zarzuty Solidarnej Polski, że PO nic nie zrobiła dla pułkownika Kuklińskiego?

Tomasz Siemoniak: Tak prawdę mówiąc nie znam tych zarzutów, bo Solidarna Polska bardzo dużo zarzutów wysuwa pod różne strony.

Monika Olejnik: Teraz jest taki spot, spot, w którym właśnie mówi się, że to oni zrobili dla pułkownika Kuklińskiego, bo była uchwała sejmu w sprawie jego zasług, a Platforma, Donald Tusk nic.

Tomasz Siemoniak: No, ale zdaje się, że Platforma głosowała za tą uchwałą także, więc nie wiem, no trudno mi się tutaj odnieść do tego, bo bardzo dużo, także i do ministerstwa obrony były takie tygodnie, że codziennie był jakiś zarzut przez któregoś z posłów składany i staramy się na to rzetelnie odpowiadać, ale tutaj, przepraszam, ale tak jakoś tego może przez kryzys ukraiński nie wychwyciłem.

Monika Olejnik: Nie odczuwa pan...

Tomasz Siemoniak: Nie odnotowałem przy całym szacunku do Solidarnej Polski takiego zarzutu. Ta sprawa bardzo się stała głośna przy okazji filmu i odnowionej dyskusji na ten temat, począwszy od prezydenta Komorowskiego, też ja się w tej sprawie wypowiadałem jednoznacznie pozytywnie o pułkowniku Kuklińskim. Wydaje mi się, że jakkolwiek społeczeństwo jest zapewne podzielone, to badania pokazywały tak akurat sądzę, że to nie jest taka sprawa, gdzie można by jakiekolwiek zarzuty Platformie stawiać, znam zdanie swoich koleżanek i kolegów, ono też jest pozytywne.

Monika Olejnik: I na koniec chciałam się od pana ministra dowiedzieć, są protesty przeciwko temu, że komunistyczni generałowie, którzy czynili zło dla Polski są chowani na cmentarzu wojskowym i co pan w tej sprawie zrobi żeby nie byli.

Tomasz Siemoniak: Zapowiedziałem już swoje rozmowy z Instytutem Pamięci Narodowej, bo nie chciałbym, jakby w kilku teraz konkretnych sprawach odmówiliśmy asysty wojskowej, nie chciałbym żeby tego rodzaju decyzje były przedmiotem takiej uznaniowości ministra, bo będzie minister z Platformy tak będzie uważał, będzie minister z PiS inaczej, a minister z SLD uzna, że nie ma żadnego problemu, więc chciałbym żeby w jakiś sposób to zobiektywizować. To jest oczywiście bardzo trudne, dlatego że przecież nawet i w tych sytuacjach z ostatnich lat nie chodzi o osoby, które miały jakiekolwiek wyroki, są to osoby, no które pełniły wysokie funkcje za czasów PRL, ale nikt im praw publicznych nie odebrał, ale rozumiejąc tutaj wrażliwość opinii publicznej, wrażliwość środowisk kombatanckich trzeba do tego podejść w taki sposób żeby ustalić pewne kryteria, a nie dawać politykom prawo do takiego, do takiej cenzurki wystawianej komukolwiek, ten był dobry to może, a ten nie był dobry, nie może.

Monika Olejnik: Ale jak to zrobić, czy odpukać, gen. Jaruzelski żyje, ale gdyby się coś zdarzyło to co, będzie mógł mieć asystę, czy nie.

Tomasz Siemoniak: Dlatego mówię, ja nie chcę żeby minister obrony był tym, który ma w takich sprawach, sprawach jednak o pewnej ostateczności rozstrzygać. Będziemy rozmawiać z IPN, będziemy rozmawiać z instytucjami, być może jesteśmy w stanie stworzyć pewien katalog kryteriów kto zasługuje na to, a kto nie zasługuje.

Monika Olejnik: Ale jak, panie ministrze.

Tomasz Siemoniak: No można kilka takich ustaw już przeprowadzono w Polsce, ustawę lustracyjną, która mówiła o tym kto jakby musi ujawnić swoją współpracę agenturalną, były ustawy obniżające emerytury członkom wojskowej rady ocalenia narodowego, więc sądzę, że można wskazać pewne kryteria, a nie tylko określać w dokumencie dość niskiej rangi, jakim jest ceremoniał wojskowy i regulamin garnizonu Warszawa, że każdy były generał ma prawo do miejsca na Powązkach. Ta kategoria jest zapewne zbyt szeroka i osadzona w akcie zbyt niskiej rangi, przy całym szacunku do regulaminu garnizonu.

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, minister obrony Tomasz Siemoniak był gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik.

Tomasz Siemoniak: Dziękuję bardzo.

  • publikuj na facebook
  • publikuj na tweeter
  • publikuj na google plus
Najnowsze - ostatnie wpisy
22 I 2019
Pamięć o Powstańcach Styczniowych jest ...
- Tak jak 150 lat temu, tak i dziś wolność naszej Ojczyzny jest dla nas wartością najważniejszą. W naszej historii są daty ...
21 I 2019
Attaché wojskowi budują pozycję Polski ...
- Kluczem do sukcesu w roku 2019 roku będzie nasza obecność i nasza aktywność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, nasze starania związane ze ...
18 I 2019
Zwiększenie obecności wojsk USA w ...
Perspektywy zwiększenia obecności sił amerykańskich w Polsce były głównym tematem rozmów Tomasza Szatkowskiego, podsekretarza stanu podczas wizyty w Waszyngtonie.
16 I 2019
Wojskowa współpraca międzynarodowa służy globalnemu ...
- Omawiając międzynarodową współpracę wojskową nie sposób nie wspomnieć zaangażowania attaché akredytowanych w Rzeczypospolitej Polsce. Wasza determinacja i profesjonalizm są niezbędnym składnikiem ...